- A ty ? - Kobieta wskazała na mnie .
- Mam na imię Emily Salvatore . Przyszłam tu dlatego bo sądzę że potrzebuję pomocy . Przyszłam tu z własnej woli - powiedziałam i poprawiłam się na krześle .
- Od czego jesteś uzależniona ? - zapytała kobieta .
- Rodzice uważają że dużo czytam o wampirach , wilkołakach , że zaczynam tym żyć . Ostatnio zaczęłam chodzić na spotkania , na których pijemy krew . Nie wiem czemu , ale rodzice uważają że to dziwne ... i chore - dokończyłam .
- Ja jestem uzależniony od komputera - powiedział chłopak przypominający mi małego kujonka . Wyglądał tak na co najmniej 14 lat , to dziwne bo ja mam 16 .
- A ty Lucas ? Od czego ty jesteś uzależniony ? - kobieta spytała chłopaka , który dopiero teraz przykuł moją uwagę . Miał ciemne włosy , postawione w małego irokeza . Piękne , szare oczy i ładny uśmiech .
- Od żelu. - miał zachrypnięty głos . Seksowny .
- To żart ? - zapytał kujon .
- Matt ! - skarciła go kobieta - Lucas może być naprawdę uzależniony .
- Przepraszam . Czy mogę zadać pytanie ? - spytał Lucas .
- No pewnie ! - odpowiedziała mu zbyt entuzjastycznie kobieta .
- Czemu wierzysz w wampiry ? - Pytanie było najwyraźniej skierowane do mnie . Co miałam mu odpowiedzieć ? Że kręci mnie to ?
- Interesuje mnie to - Powiedziałam krótko i posłałam mu uśmiech . Odwzajemnił .
- Dobrze , dobrze . Zaczyna się robić ponuro . Dokończymy na następnym spotkaniu za tydzień ! - powiedziała kobieta i wstała ze swojego miejsca .
Zaczął się szmer . Każdy szurał krzesłami . Wymknęłam się po cichu i poszłam do szatni po kurtkę . Spojrzałam na zegarek , który wisiał na przeciwko wyjścia . Za 10 minut miałam autobus .
Na dworzu wiał lekki wiatr . Było już kwadrans po 18 . 'Kurczę , ten chłopak jak mu tam było , Lucas ! O boże , jaki piękny' pomyślałam .
- Dzięki - usłyszałam za sobą . Przestraszyłam się . To był właśnie Lucas !
- YYY ... Za co ? - Zdziwiłam się .
- Za to że na mnie zaczekałaś - powiedział i po raz kolejny się uśmiechnął . Czy powinnam mu powiedzieć że czekam na autobus , a nie na niego ? Nie ! Nie warto psuć tej chwili .
- Gdzie chodzisz do szkoły ? - zapytał .
- Na Desquel strett . A ty ? - Nie mogłam oderwać wzroku od jego pięknych oczu .
- Właśnie się tam przenoszę - uśmiech . To już trzeci . Czy spodobałam mu się ? Bo on mi tak !
- Masz jutro czas ? - Zapytał . Widać było że był pewny swoich działań .
- Co jutro ?
- Piątek .
- Mam .
- O 16 tutaj ? Na przystanku ? - Zapytał .
- Okej - uśmiechnęłam się , a on jak gdyby nigdy nic pocałował mnie w policzek i zaczął iść .
- Gdzie idziesz ? - Zapytałam smutna i zdziwiona jednocześnie .
- Do domu Emily , do domu - Posłał mi ostatni uśmiech tego dnia .
O boże . Mam jutro randkę ! I to w dodatku z takim przystojniakiem . Tylko w co ja się ubiorę ? No i mam problem . Mam to gdzieś ! Jestem w siódmym niebie .
Odwróciłam się żeby zobaczyć odchodzącego Lucasa , ale nie było go już . Nawet małej sylwetki . Nic .
Dziwne .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz